Utworzenie i rozbudowa bazy morskiej oraz Rejonu Umocnionego Hel

Utworzenie i rozbudowa bazy morskiej oraz Rejonu Umocnionego Hel

Prezentujemy dziś Państwu opracowanie autorstwa Pana Marcina Łuczaka.

Zapraszamy wszystkich pasjonatów historii Helu, do udziału w dyskusji na forum „”.

 Utworzenie i rozbudowa bazy morskiej oraz Rejonu Umocnionego Hel w okresie przedwojennym

Druga Rzeczpospolita na mocy postanowień Traktatu Wersalskiego posiadała linię brzegową o łącznej długości niemal 150 km. Prawie połowa jej długości przypadała na wrzynający się w głąb  Zatoki Gdańskiej niczym kosa Półwysep Helski. Z racji jego usytuowania, stanowił on doskonałą naturalną barierę rozgraniczającą Zatokę od otwartego Bałtyku. Właściwość tą w II RP dostrzeżono, lecz ze względu na słabość niedawno odrodzonego państwa nie podejmowano żadnych kroków w kierunku militaryzacji Półwyspu. Sytuacji tej nie zmieniło nawet otwarcie w 1923 roku pierwszego w pełni polskiego portu w Gdyni. Jedyną inwestycją o charakterze militarnym było wybudowanie linii kolejowej prowadzącej z Pucka do Helu. Rozkaz jej budowy podpisano 22 lipca 1920 roku. Miała ona w zamyśle umożliwić rozładowywanie transportów broni i sprzętu w porcie helskim, z powinięciem niepewnego Wolnego Miasta Gdańska. Trzy miesiące później zakończona została wojna
Polsko- Bolszewicka i budowana siłami żołnierzy  podległych II Sekcji Wojsk Kolejowych linia straciła swoje strategiczne znaczenie.  Tory jednak dokończono i linia we wrześniu 1922 roku została przekazana w ręce władz cywilnych. Warty wspomnienia jest fakt, że na odcinku Jastarnia- Hel do budowy wykorzystano istniejący od 1909 roku nasyp oraz podkłady wąskotorowej kolejki leśnej. Razem z linią kolejową powstała także linia telegraficzno- telefoniczna. Ponadto na początku lat dwudziestych Marynarka założyła w Helu punkt obserwacyjny pod postacią wieży zlokalizowanej obok punktu widokowego „Bocianie Gniazdo”.

Rola Półwyspu Helskiego wzrosła jeszcze bardziej po utworzeniu w Gdyni bazy Marynarki Wojennej. Przełomowa dla tego skrawka polskiego wybrzeża  decyzja zapadła 4 kwietnia 1929 roku- gen. dyw. Tomasz Piskor ogłosił wschodnią część Półwyspu obszarem przeznaczonym do zabudowy obronnej. Decyzja ta wywołała znaczne ograniczenie ruchu turystycznego- prężnie działająca na miejscu spółka „Hel- Kąpiele Morskie” dostała w grudniu tego samego roku całkowity zakaz wznoszenia nowych budowli. Zapoczątkowało to spór przemysłu turystycznego z wojskiem, ciągnący się w zasadzie aż do końca XX wieku.

Na początku lat 30tych polską flotę zasiliły pierwsze nowoczesne jednostki- były to m.in. wybudowane we Francji niszczyciele ORP Wicher, ORP Burza oraz trzy okręty podwodne. Wywołało to konieczność budowy bazy dodatkowej, na lokalizację której wybrano Hel. Na wypadek wojny z Rosją- a właśnie na taki wariant przygotowywano flotę- Hel stanowić miał bazę zapasową dla okrętów a także swoistą przeszkodę (wzmocnioną silną artylerią, o czym dalej) na drodze do bazy głównej w Gdyni. W przypadku wojny z Niemcami Hel miał stać się bazą główną- wobec bliskości niemieckiej granicy szybka utrata Gdyni wydawała się niemal pewna. Oczywiście w „wariancie niemieckim” liczono się z możliwością odcięcia Półwyspu od reszty  kraju.

Projekt nowego portu wykonał w 1928 roku inżynier Włodzimierz Szawernowski, twórca między innymi doku Aleksiejewskiego w Kronsztadzie oraz nabrzeża Westerplatte. Trzy lata później podpisano z Konsorcjum Francusko- Polskim umowę na budowę basenu portowego w kształcie prostokąta o wymiarach
400 (długość) x 300 (szerokość) metrów, nabrzeża o szerokości 45 metrów, równoległego do niego falochronu oraz infrastruktury portowej składającej się między innymi z dźwigu ruchomego, wbetonowanych torów kolejki wąskotorowej oraz niezbędnych urządzeń cumowniczych. Wartość całości inwestycji zamknęła się sumą 3 300 000 złotych. Budowa omal nie zakończyła się skandalem, bowiem Konsorcjum żądało coraz większych kwot, wykraczających poza kontrakt. Doprowadziło to do jego zerwania i rozpisania przetargu na dokończenie budowy. Po intensywnych negocjacjach Konsorcjum przedstawiło najkorzystniejszą ofertę i wygrało.  Budowę  zakończono w roku 1934. Już wtedy planowano rozbudowę portu poprzez dodanie drugiego basenu. Plany te urzeczywistniły się jednak dopiero po wojnie. Na etapie planów zatrzymało się także zabezpieczenie redy portu za pomocą sieci zagrodowych, mających utrudniać działanie wrogim okrętom podwodnym a także wyłapywać wystrzelone w kierunku kotwicowiska torpedy.

Równolegle do portu powstawało całe zaplecze bazy. W 1931 roku rozpoczęto budowę sieci wodociągowej, korzystającej ze studni artezyjskiej wywierconej w pobliżu portu wojennego. Początkowo obejmowała ona wyłącznie port wojenny. Całość sieci oddano do użytku na kilka tygodni przed wybuchem wojny. W najszerszym miejscu Półwyspu, porośniętej gęstym lasem przestrzeni między Helem a Juratą budowano schrony i magazyny na środki bojowe. W 1933 w miejscu oddalonym od portu na koło 4 kilometry[1] rozpoczęto budowę magazynów min morskich. Stanowiły je trzy wpuszczone częściowo w ziemie murowane hale oraz budynek trotylarni (magazyn materiałów wybuchowych). Wszystkie te obiekty połączone były ze sobą siecią kolejki. Po jego ukończeniu przeniesiono do niego pewną część zapasu min morskich, magazynowaną do tej pory w Modlinie oraz na krypach minowych zakotwiczonych w pobliżu helskiego wybrzeża. zeniesiono do niego pewną część zapasu min morskich, magazynowaną do tej pory nów torped, usytowany ytych  W trzy lata później oddano zespół magazynów torped, usytuowany około 3 kilometrów na północ od portu. Stanowiły go 4 żelbetonowe, częściowo wpuszczone w ziemię schrony, także połączone ze sobą torem kolejki. Trzy i pół kilometra na północny zachód od portu ulokowano zespół siedmiu[2] żelbetonowych, wkopanych w ziemię schronów, nakrytych dodatkowo warstwą piasku. Przechowywano w nich amunicję okrętową. Obiekty te były połączone ze sobą siecią wąskotorowej kolejki.  Kompleks ten został ukończony w roku 1937. Oczywiście nie zapomniano o połączeniu tych magazynów z portem. W 1934 roku rozpoczęto budowę linii kolejki wąskotorowej. Rozstaw jej torów wynosił 600mm[[3]]. Rok później w miejscu położonym o około 1500m na północ od portu rozpoczęto budowę elektrowni w formie wkomponowanej w okoliczne pagórki żelbetonowej hali. Za wytwarzanie energii elektrycznej odpowiedzialne były prądnice napędzane trzema silnikami diesla- dwoma o mocy 400 KM oraz pomocniczym, służącym do zasilania dziennego agregatem o mocy 100 KM. Obiekt ten służył potrzebom nie tylko wojska, ale także okolicznych odbiorców cywilnych- także tych z Jastarni. Elektrownie oddano do użytku dopiero wiosną 1939 roku. Zabezpieczenie paliwowe bazy zapewniały łącznie cztery zbiorniki- dwa z nich ulokowane były w paśmie wydm w okolicy latarni morskiej Jastarnia- Bór. W dwóch żelbetonowych zbiornikach magazynowano po 1000m3 paliwa ciężkiego (mazutu). Pozostałe dwa- mniejsze- zbiorniki usytuowano w okolicy portu wojennego. Miały one pojemność 400m3 i służyły do przechowywania oleju napędowego dla silników dieslowskich. Zbiorniki paliw z portem miał połączyć dwunitkowy rurociąg. Do wybuchu wojny nie udało się niestety zakończyć prac nad rurociągiem wraz z niezbędną armaturą pomp oraz pogrzewaczy[4], przez co we wrześniu 1939 roku zbiorniki te były bezużyteczne. Wraz z formowaniem kolejnych jednostek, istotny stał się problem zapewnienia personelowi odpowiedniego zaplecza socjalnego. Początkowo żołnierzy kwaterowano  w doraźnie zaadaptowanych budynkach, takich jak baraki należące do nadleśnictwa czy też wykupiona od Związku Nauczycielstwa Polskiego willa Jantarowa Checza (od 1936 roku istniała w niej podoficerska szkoła artylerii przeciwlotniczej). W drugiej połowie 1935 roku rozpoczęto budowę zaplecza koszarowego dla baterii im. Laskowskiego. Składało się ono z budynku mieszkalnego oraz osobnego budynku mieszczącego kuchnię wraz ze stołówką. Podobne kompleksy wybudowano wkrótce także w bezpośredniej bliskości innych baterii. Rok 1935 przyniósł także rozpoczęcie budowy domów mieszkalnych dla kadry- łącznie osiem budynków ulokowanych w okolicach obecnego Polo-marketu oraz ulicy Kapitańskiej- oraz szosy  ciągnącej się przez całą długość Półwyspu. Drogi tej z powodu braków siły roboczej nie dokończono do momentu wybuchu wojny. Rok później na dnie Zatoki położono podwodny kabel łączności o długości około 22km, łączący Hel z Dowództwem Floty na Oksywiu. W tym samym roku zapewniono także łączność z Warszawą, Gdynią, Puckiem i Pińskiem przy użyciu radiostacji krótkofalowej.

Dnia 9 lutego 1935 roku na mocy rozporządzenia Szefa Kierownictwa marynarki Wojennej w Helu zostaje utworzone Dowództwo Odcinka Wybrzeża Morskiego Hel. Na jego czele stanął kmdr por. Eugeniusz Solski. Odcinek ten formalnie stanowił rejon między cyplem Półwyspu a Juratą. Pod sierpnia 1936 roku wspomniane dowództwo rozwiązano. Na jego miejsce specjalnym dekretem prezydenta Rzeczypospolitej powołano dowództwo Rejonu Umocnionego Hel. Jego pierwszym dowódcą został kmdr por. Solski, którego od stycznia 1938 roku zastąpił kmdr por. Włodzimierz Steyer.  Dołączone do dekretu rozporządzenia normowały cywilne życie na terenie Rejonu Umocnionego (odtąd dla wygody oznaczanego skrótem RU), podporządkowując je niemal całkowicie władzom wojskowym. I tak dokonywanie jakichkolwiek zmian budowli, budowanie nowych obiektów, przebudowa linii kolejowych, dróg, linii telefonicznych itp. nie było możliwe bez odpowiedniej zgody dowódcy RU Hel. Podobne zasady obowiązywały także w kwestii zmian w drzewostanie, zmian w uzbrojeniu terenu a także obrotu nieruchomościami. Izolacja tej części Półwyspu pogłębiła się jeszcze bardziej dzięki „Obwieszczeniu o ograniczeniu pobytu i ruchu osób postronnych w Rejonie Umocnionym Hel” podpisanym w czerwcu 1937 roku przez komandora Solskiego. Zamykało ono dostęp do terenów RU Hel osobom postronnym na wysokości praktycznie południowych rogatek Juraty. Od tej pory jedynymi miejscami, którymi można było dostać się na teren RU Hel był port rybacki oraz stacja kolejowa. Wszelki ruch osobowy miał kontrolować rozlokowany w Helu z końcem maja pluton żandarmerii. Oprócz tych obostrzeń Dowództwo Floty wprowadziło także zakaz, który szczególnie uderzył w interesy miejscowych rybaków- od tej pory ograniczono połowy między Portem Wojennym a Jastarnią. Zakaz ten pozostał w mocy pomimo licznych protestów. Ukoronowaniem procesu ochrony RU Hel przed infiltracją była decyzja o wysiedleniu z terenu Helu obywateli narodowości niemieckiej oraz legitymujących się obywatelstwem Wolnego Miasta Gdańsk. Wszystkie te czynności skutecznie utrudniły dokładne rozpoznanie tego skrawka Polski przez niemieckich agentów.

Działa dla Helu.

Plany utworzenia baterii artyleryjskich do obrony wybrzeża sięgają właściwie samych początków II Rzeczpospolitej. Już w projekcie budżetu na 1921 rok planowano zakup na potrzeby artylerii nadbrzeżnej ośmiu dział kalibru ok. 150mm[5]. Działa takie znaleziono w Departamencie dla Spraw Morskich, lecz pomimo zintensyfikowanych starań działa te na Wybrzeże nie trafiły.  Nie powiodła się także próba zdobycia potrzebnych dział od Rosjan w ramach reparacji wojennych po zakończeniu wojny polsko- bolszewickiej. Przełom w sprawie uzbrajania Wybrzeża nastąpił na początku 1921 roku. Osiemnastego stycznia zakończono formowanie w Pucku Pułku Artylerii Nadbrzeżnej. Pułk ten składał się łącznie z trzech dwu bateryjnych dywizjonów, rozmieszczonych w Swarzewie (od czerwca 1921 roku w Rumii), w Pucku i w Gdyni. Warty wspomnienia jest fakt, iż takie rozmieszczenie poszczególnych baterii zostało zarekomendowane przez członków Francuskiej Misji Wojskowej. Każda z baterii posiadała na wyposażeniu cztery działa. Była to przypadkowa zbieranina sprzętu, dodatkowo z racji wybitnie lądowego pochodzenia niezbyt dobrze przystosowanego do pełnionej roli. Dowódcą pułku został mianowany ppłk Wiktor Cieśliński, na Wybrzeże przeniesiony niejako za karę za nadużywanie alkoholu oraz zniesławienie munduru[6]. Trzydziestego listopada 1921 roku  pułk został rozwiązany. Powodem było poszukiwanie oszczędności.

Pierwsze prawdziwe działa nadbrzeżne pojawiły się na Wybrzeżu dopiero w roku 1924. Za środki uzyskane w ramach Francuskiej pożyczki, udzielonej celem dozbrojenia Polskiej armii zakupiono we francuskiej firmie „Canet” dwa działa kal. 100mm[7], które później ustawiono na Oksywiu. Przez długi okres czasu była to jedyna bateria nadbrzeżna na polskim wybrzeżu. Kolejne z nich miały powstać już na Półwyspie Helskim.

Pierwsze plany umieszczenia stricte na Helu artylerii nadbrzeżnej były dziełem grupy oficerów z Oficerskiej Szkoły Inżynierii, nie mających nic wspólnego z Marynarką. W lipcu 1924 roku przedstawili oni plan, zakładający rozmieszczenie na Półwyspie czterech dział artylerii najcięższej (podzielonych na dwie baterie),  dwóch czterodziałowych baterii kal. 120mm oraz łącznie dwudziestu czterech dział kal. 75mm, przydzielonych do sześciu baterii. Artyleria najcięższa miała za zadanie walkę z wrogimi okrętami liniowymi (pancernikami) oraz krążownikami. Umożliwić jej to miało uzbrojenie w działa podobnego kalibru co uzbrojenie potencjalnych adwersarzy. Baterie dział 120mm miały prowadzić walkę z lekkimi siłami nawodnymi przeciwnika. W grę wchodziły tu głównie kontrtorpedowce (ówczesne określenie niszczycieli). Ostatniej, najliczniejszej grupie artylerii przypadły zadania przeciwdesantowe. Do każdej z baterii w celu umożliwienia prowadzenia walki po zmroku planowano przydzielić reflektor o średnicy 60cm. Dodatkowo jako uzupełnienie wspomnianej artylerii planowano pociąg pancerny, z czterema działami kalibru 155mm oraz taką samą liczbą dział 75mm. Plan ten oczywiście w ówczesnych realiach młodego państwa był niemożliwy do realizacji. Jego koszt według ostrożnych, nie uwzględniających inflacji szacunków wyniósłby równowartość ówczesnych szesnastu rocznych budżetów Marynarki. Niedługo później podobny plan, będący tworem Kierownictwa Fortyfikacji ściśle podległego Dowództwu Obszaru Warownego Gdynia[8] a zakładający rozmieszczenie na Półwyspie czterech najcięższych dział, osiemnastu armat kal. 155mm oraz tylko ośmiu armat 75mm również został odrzucony. Warto zauważyć zaniechanie planów uzbrajania Gdyni w artylerię nadbrzeżną- w 1927 roku Sztab Generalny uznał, że dalsze inwestycje w obronę bazy w Gdyni nie mają sensu, gdyż w wypadku niemieckiej agresji nie będzie możliwe zapewnienie bezpieczeństwa stojącym w niej okrętom.

W 1927 roku do Kierownictwa Marynarki Wojennej (dalej KMW) dotarła oferta na sprzedaż ciężkich dział, wystosowana przez rząd Estonii. Armaty te miały kaliber 305mm[9] i pochodziły z internowanych w Bizercie rosyjskich pancerników. Z racji dość niskiej proponowanej ceny (nie znana dokładna kwota) na miejsce w celach zapoznawczych oddelegowano specjalną komisję, w skład której wszedł między innymi późniejszy dowódca RU Hel, kmdr por. Włodzimierz Steyer. Komisja ta oceniła stan zastanego sprzętu jako dobry. Do zakupu jednak nie doszło, czego powodem było nieposiadanie przez stronę estońską amunicji do wspomnianych dział. Jej zapasy trzeba by sprowadzić aż z Tunisu (za pięciokrotnie zawyżoną cenę), a żadna z polskich fabryk nie była w stanie podjąć produkcji względnie niewielkiej partii nietypowej amunicji.

Wobec fiaska poprzednich planów, kmdr Jerzy Świrski wystąpił o przyznanie w budżecie na lata 1928-1929 środków na zakup 2 dział najcięższego kalibru a także 12 armat kal. 203mm. Niestety i ten plan podzielił losy swoich poprzedników. Nie miał szczęścia również znacznie mniej ambitny plan na kolejne dwa lata budżetowe, zakładający zakup i ustawienie na Helu czterodziałowej baterii kal. 152mm. Kolejne- nierealne z racji szalejącego w świecie kryzysu gospodarczego, który dotknął Polskę- plany wspomnianego komandora zakładały między innymi zakup baterii kolejowej, złożonej z czterech dział kal. 203mm, czterech ciągnionych dział o kalibrze 152mm, ośmiu dział stałych tego samego kalibru, dwóch dział 105mm oraz czterech dział 75mm. W planach tych ujęty był też oczywiście zapas amunicji oraz zapasowych luf. Komandor Świrski planował także skierowanie na Wybrzeże czterech dział z planowanego w roku 1930 przez Ministerstwo Spraw Wojskowych zakupu 25 sztuk dalekonośnych armat firmy Skoda o kalibrze 149mm[10]- kryzys niestety przeszkodził i w tym zakupie.

KMW na początku lat 30tych wyraziło również zainteresowanie zakupionymi w celach testowych dzięki francuskiej pożyczce z 1928 roku działom polowym kaliber 105mm firmy Schneider. Dział tych było łącznie cztery sztuki- po dwie sztuki produkowane w wariancie dla armii greckiej i duńskiej. Różniły się one pod względem przygotowania do transportu-  greckie były nierozbieralne, w duńskich zaś osobno przewożono łoże oraz lufę z oporopowrotnikiem- oraz pod względem osiągów. Po przeprowadzeniu w kraju prób obu tych wariantów wydano negatywną opinię co do celowości dalszych zakupów tych dział. Podkreślano ich wysoką donośność, ale jednocześnie określono je jako zbyt ciężkie i za mało mobilne. Działa te trafiły więc do magazynów, a Wojska Lądowe wyposażono w lżejszą konstrukcję (armaty tzw. typu argentyńskiego), której produkcję po zakupie partii pilotażowej uruchomiono w kraju. O niepotrzebnych już działach dowiedział się Heliodor Laskowski- młody, wykwalifikowany (swoją specjalność oficera- artylerzysty uzyskał we Francji)
i energiczny oficer w stopniu kapitana marynarki (później awansowany do stopnia komandora podporucznika), który 19 grudnia 1926 roku został mianowany na stanowisko kierownika Samodzielnego Referatu Artylerii i Uzbrojenia KMW. Dzięki pomocy wspomnianego już wcześniej kmdr Świrskiego, który osobiście pertraktował w tej sprawie ze Sztabem Generalnym francuskie działa wiosną 1931 roku trafiły ostatecznie na Wybrzeże. Wraz z nimi dotarła pozostała po próbach amunicja oraz wszelkie niezbędne wyposażenie. Z dział tych sformowano dwie baterie, od typów armat zwane potocznie baterią „grecką” (według ówczesnej numeracji bateria nr 11) oraz „duńską” (nr 12). Na budowę stanowisk zarezerwowano w budżecie Marynarki na lata 1931-1932 kwotę 200 000 złotych, z której ostatecznie przekazano jedynie 148 200 złotych. Baterie to rozmieszczono następująco:

·         Bateria „duńska” znajdowała się po wschodniej stronie Półwyspu, w bezpośredniej bliskości morza, niedaleko punktu widokowego „Bocianie Gniazdo”,

·         Bateria „grecka” ulokowana została kilometr na wschód od magazynów torped, również w niewielkiej odległości od morza.

Takie rozmieszczenie umożliwiało bezproblemowe prowadzenie ognia w kierunku pełnego morza. Konstrukcja stanowisk dla obu baterii była identyczna i składała się z dwóch betonowych działobitni z mechanizmem umożliwiającym łatwą zmianę kierunku ostrzału oraz dwóch żelbetonowych schronów amunicyjnych. Każdy z takich schronów podzielony był na dwa pomieszczenia, w których osobno składowano pociski oraz ładunki miotające[11]. Prace przy tych obiektach rozpoczęto w połowie 1931 roku a zakończono wiosną kolejnego roku. Dla każdej baterii planowano ponadto budowę żelbetowego punktu obserwacyjnego oraz dwóch schronów dla załogi. Oprócz stanowisk zasadniczych, dla obu baterii zaplanowano także stanowiska zapasowe, umożliwiające ostrzał celów na Zatoce. Dla baterii „duńskiej” stanowisko to miało być usytuowane między cyplem a portem rybackim. Zapasowe stanowiska dla armat „greckich” planowano usytuować w okolicy portu wojennego. Działa między stanowiskami miały być przetaczane za pomocą trakcji kołowej. Prawdopodobnie z powodu istotnie ograniczonych funduszy budowa stanowisk zapasowych oraz wspomnianych wyżej punktów obserwacyjnych nigdy nie doszła do skutku.

Działa kal. 105mm baterii „greckiej”, znajdujące się aktualnie w ekspozycji Muzeum Marynarki Wojennej w Gdyni.
Źródło: własne

Na potrzeby obsługi nowych baterii pod koniec 1931 roku utworzono kompanię artylerii nadbrzeżnej. Jej pierwszym dowódcą został por. mar. Jan Grudziński. Po nim dowództwo przejął por. mar. Bogdan Mańkowski. Piastował to stanowisko w latach 1933-1934, a po przekazaniu  dowództwa został wysłany na dziewięciomiesięczny kurs artylerii nadbrzeżnej do Fort Monroe w Stanach Zjednoczonych. Po powrocie do kraju Mańkowski miał dołączyć do kadry planowanej baterii artylerii średniej, mającej zająć stanowiska na helskim cyplu.

Próby zakupu uzbrojenia dla tej wspomnianej baterii rozpoczęto wraz z początkiem 1933 roku. Dzięki nieustępliwości kmdr ppor. Heliodora Laskowskiego, który proponowane francuskie
uzbrojenie uznawał za przestarzałe i niespełniające wymagań, do przetargu zaproszono znaną z wysokiej jakości wyrobów szwedzką firmę Bofors. Szwedzi zaoferowali stronie polskiej zakup czterech, nowoczesnych dział kalibru 152.4mm wz30[12] zamontowanych w półotwartych wieżach. Armaty te wyróżniały się parametrami, okazyjną ceną a ponadto strona szwedzka zgodziła się na transakcję barterową- w rozliczeniu transakcji wartej niemal 1 600 000 ówczesnych złotych przyjęli 125 000 ton polskiego węgla. Nie dziwi więc fakt podpisania w dniu 20 grudnia 1933 roku umowy na zakup czterech takich dział oraz łącznie ośmiuset pocisków. Nadzór nad kontraktem sprawował kmdr ppor. Laskowski. Nie raz wyjeżdżał on do Szwecji aby wraz z obecnym na miejscu cały czas chor. mar. Janem Lichym osobiście nadzorować montaż oraz próby poligonowe nowego uzbrojenia dla Marynarki. Po pierwszych ostrych strzelaniach, które wypadły bardzo dobrze chor. Lichy skontrolował niektóre elementy dział, po czym działa trafiły do Göteborga. Stamtąd do Polski zabrał je wojskowy transportowiec ORP Wilia. Pierwsza partia dotarła do Gdyni w czerwcu 1935 roku, druga została przetransportowana we wrześniu. Działa te z wieloma trudnościami natury technicznej (m.in. do ich rozładunku trzeba było z Radomia sprowadzić specjalny dźwig kolejowy) zamontowano na gotowych już stanowiskach. Każde z nich stanowił żelbetonowy, obsypany warstwą piasku schron kryjący jednocześnie magazyn amunicji, na którego stropie ustawiono działo . Projekt tych stanowisk wykonał por. inż. sap. Włodzimierz Dołęga- Otocki, zaś plan rozmieszczenia poszczególnych stanowisk baterii w terenie było wynikiem prac duetu mjr. Rudolfa Fryszkowskiego oraz inż. Henryka Wagnera. Pomimo wspomnianych wyżej trudności bateria już w październiku wykonała pierwsze strzelanie, a w 1936 roku oddano ją oficjalnie do użytku. Dwa lata później zakończono budowę wspomnianego na początku artykułu zaplecza koszarowa dla załogi. Niestety aż do ukończenia wojny nie udało się wybudować odpowiednich schronów dla wyposażenia baterii, jej obsady oraz nie udało się umocnić elementów systemu kierowania ogniem- centrali artyleryjskiej oraz punktów obserwacyjnych. Zdążono za to połączyć stanowiska baterii z siecią kolejki wąskotorowej. Z racji niewystarczającego zadrzewienia tory te nakryto siatkami maskującymi. Nowopowstała bateria została oznaczona numerem 1 (potocznie nazywano ją cyplową) a jej pierwszym dowódcą został kpt. art. Stanisław Kukiełka.

Działo baterii cyplowej pod parasolem maskującym.
Źródło własne

Wejście do schronu stanowiska ogniowego baterii cyplowej.
Źródło: własne

W związku z budową przyszłej baterii nr 1 w roku 1935 dotychczasowa kompania artylerii nadbrzeżnej stała się baterią kadrową. Stanowić ona miała rezerwę dla powstającego na mocy rozkazu Ministerstwa Spraw Wojskowych z dnia 25 czerwca 1935 Dywizjonu Artylerii Nadbrzeżnej. W jego skład weszły wszystkie dotychczasowe baterie ulokowane na Półwyspie, oraz gdyńska bateria „Canet”, oznaczona numerem 13. Numerację tą zmieniono zarządzeniem KWM z dnia 31 grudnia 1936 roku. Bateria cyplowa otrzymała numer 31, zaś baterie „grecka” i „duńska” zmieniły numerację na odpowiednio 32 i 33.

Dwunastego kwietnia 1936 roku w Egipcie umiera nękany ciężką chorobą kmdr ppor. Laskowski. Na cześć tego przedwcześnie zmarłego w wieku ledwo 38 lat i bardzo zasłużonego dla obronności oficera, baterię cyplową nazwano jego imieniem. Uroczyste mianowanie nastąpiło 1 stycznia 1937 roku.

Przy rozbudowie potencjału defensywnego helskiej bazy nie zapomniano także o obronie przeciwlotniczej. W 1934 roku z gdyńskiego Morskiego Dywizjonu Artylerii Przeciwlotniczej wydzielono i zakwaterowano w Helu ponad 80-cio osobowy Oddział Wartowniczy, stanowiący zalążek przyszłego 2 Morskiego Dywizjonu Artylerii Przeciwlotniczej (2 MDAPL.)[13], którym formalnie stał się w sierpniu 1935 roku.  Oddział ten zakwaterowano w willi Jantarowa Checza, położonej między Kolonią Rybacką a portem wojennym. W momencie jego przybycia na Półwysep, dobiegała powoli końca budowa stanowisk dla trzech baterii przeciwlotniczych, stanowiących kręgosłup osłony przed wrogim lotnictwem. Rozmieszczono je na planie trójkąta, w którym każdy wierzchołek tworzyła jedna bateria. Ich rozmieszczenie wyglądało następująco:

·         21 bateria usytuowana była w północno- wschodniej części cypla, około 500m na północny-wschód od latarni morskiej,

·         22 bateria została wybudowana mniej- więcej w ¾ odległości między portem wojennym a magazynami amunicyjnymi, w okolicy obecnego ośrodka wypoczynkowego Kormoran,

·         23 bateria powstała między nieistniejącym już przystankiem kolejowym Hel- Bór a magazynami paliw, tuż obok linii kolejowej Puck- Hel.

Takie rozmieszczenie było wynikiem prac dokonanych przez mjr. Fryszkowskiego oraz kpt. S. Krzywobłockiego. Każda z tych baterii składała się z dwóch francuskich, szybkostrzelnych dział przeciwlotniczych kal. 75mm[14]. Działa te posadowiono na stropach świetnie zamaskowanych schronów, pełniących jednocześnie funkcję magazynów amunicji. Za projekt stanowisk odpowiadał por. sap. Ziemomysł Dołęga- Otocki.  W skład każdej baterii wchodził też przyrząd kierowania ogniem. Nieopodal baterii numer 22 wybudowano ponadto drewnianą wieże obserwacyjną dla dowódcy 2 MDAPL. Warto podkreślić fakt, że omawiane działa dzięki swojemu umiejscowieniu były w stanie także razić cele morskie a także w ograniczonym stopniu cele położone na lądzie. Oczywiście i te baterie otrzymały połączenie z siecią helskiej kolejki wąskotorowej[15].

Działo 75mm wz 22/24 należące do niezidentyfikowanej baterii przeciwlotniczej tuż po kapitulacji.
Źródło: Internet

W 1933 roku równoległe do oferty na działa kalibru 152.4mm strona szwedzka przedstawiła KMW ofertę na zakup dział artylerii najcięższej o kalibrze 305mm. Co ciekawe armaty te jeszcze nie istniały nawet na deskach kreślarskich. Oferta ta zapewne z tego powodu przeszła bez echa. Rok później KMW ponownie wyraziło zainteresowanie szwedzkimi produktami. Firma Svea- reprezentant Boforsa- w odpowiedzi przedstawiła ofertę na zakup armat kal. 254mm[16]. Za jedną, dwudziałową wieżę pancerną wraz z zapasem 600 sztuk amunicji żądano niemal 2 000 000 ówczesnych koron szwedzkich. Tych dział także nie zakupiono.

Cztery lata później KMW, dzięki obiecanemu w sześcioletnim programie rozbudowy floty[17] finansowaniu podjęło kolejną próbę zakupu dział dla planowanej najcięższej baterii. W 1937 roku rozpisano przetarg, do którego zaproszono szwedzkiego Boforsa, czeską Skodę, francuskiego Schneidera oraz brytyjskiego Vickersa. Na zapytanie ofertowe odpowiedziały tylko firmy ze Szwecji i z Francji. Żadna z przedstawionych ofert nie uzyskała jednak akceptacji. Równolegle nadal poszukiwano na rynku gotowych armat. Tym razem odpowiednie działa znaleziono w Holandii. Holenderski rząd oferował na sprzedaż osiem armat kalibru 280mm[18]. Były to działa intensywnie używane podczas Pierwszej Wojny Światowej.  Po zarekwirowaniu przez Niemców w 1914 roku ze wszystkich 8 sztuk sformowano niedaleko belgijskiej Ostendy czterodziałową baterię „Tirpitz” (pozostałe 4 lufy stanowiły zapas). Bateria ta wsławiła się między innymi wielokrotnym udaremnianiem prób zablokowania portu przez brytyjską flotę. Po wojnie Belgowie zwrócili je holenderskim właścicielom. W celu oceny stanu oraz przydatności wspomnianych dział, KMW w marcu 1938 roku oddelegowało do Holandii kpt. Bohdana Wrońskiego. W jego ocenie kaliber tych armat oraz ich osiągi nie odpowiadały współczesnym oraz przyszłym wymaganiom. Do tej opinii przychylił się następca kmdr ppor. Laskowskiego, kmdr ppor. Ziembicki, co zakończyło dalsze negocjacje ze stroną holenderską.

W trakcie rozpatrywania ofert przetargowych, do KMW wpłynęła oferta znanego włoskiego producenta uzbrojenia- firmy Ansaldo- na zakup pojedynczego działa kal. 305mm[19]. Według zapewnień Włochów, działo to miało być dostępne w bardzo krótkim terminie. Armata ta była jednak używana, w razie wyrażenia zgody przez stronę polską miała być zdjęta z jednego włoskich okrętów i przystosowana do wymagań Marynarki. Ofertę odrzucono, jednocześnie wystosowując do Włochów monit o przedstawienie oferty na zakup nowych dział kalibru 320mm. Parę miesięcy później Ansaldo składa ponowną propozycję zakupu tym razem dwóch dział kal. 305mm oraz dodatkowo prawdopodobnie pojedynczego działa 280mm. W oczekiwaniu na propozycje sprzedaży dział kal. 320mm i tą ofertę odrzucono. W międzyczasie armaty o pożądanym kalibrze próbowano zakupić w równie znanej, włoskiej firmie OTO. Otrzymano od niej dwie oferty- najpierw odrzucona została propozycja sprzedaży starych, przekalibrowanych do 320mm dział kal. 305mm. Kolejna oferta dotyczyła dział, które dopiero miały zostać zaprojektowane zgodnie z polskimi wymaganiami[20]. I ona nie została zaakceptowana z racji bardzo wysokiej ceny oraz długiego terminu dostawy, sięgającego 50 miesięcy. We wrześniu 1938 roku firma Ansaldo zaproponowała wreszcie stronie polskiej upragnione działa, a właściwie ich projekty. Pomimo wysokiej ceny- niemal 11 000 000 ówczesnych złotych- oferta ta wydawała się korzystna. Po podpisaniu umowy obie strony rozpoczęły negocjacje dotyczące formy spłaty (strona polska pragnęła zapłacić dostawami stali oraz drewna brzozowego)ział kal. 320mm i tą ofertę odrzucono. y one być zdjęte z włoskich okrętów i przystosowan, które przeciągnęły się do wiosny 1939 roku. Z racji zaognienia się stosunków z Niemcami do zakupu tych dział jednak ostatecznie nie doszło.

W trakcie omówionych powyżej pertraktacji do KMW wpłynęły kolejne dwie oferty szwedzkiej firmy Svea. Pierwsza, z dnia 3 czerwca 1938 roku ponownie dotyczyła dostawy dział kalibru 305mm. Tym razem za czterodziałową baterię żądano niecałych 8 400 000 ówczesnych złotych. Druga ze wspomnianych ofert, z dnia 19 grudnia tego samego roku dotyczyła zakupu dwudziałowej baterii armat kal. 254 lub 280mm. W sierpniu ponadto ponownie powrócono do rozpatrywania odrzuconej wcześniej oferty na działa 305mm z Estonii. Były to te same lufy, z których zrezygnowano w roku 1927. Po ponownym i dokładniejszym niż niemal jedenaście lat wcześniej przyjrzeniu się tej ofercie okazało się, że strona estońska oferuje na sprzedaż jedynie same lufy. Cała reszta musiałaby zostać wykonana w kraju co ostatecznie pogrzebało szanse na zakup tych dział.

Dwudziałowa wieża Boforsa kal. 254mm przeznaczona dla Finlandii.
Źródło: navweaps.com

Wieża z dwiema armatami kal. 305mm na fińskiej wyspie Kuivasaari. Takie działa oferowała nam Estonia oraz- tuż przed wojną- Francja.
Źródło:

W obliczu fiaska rozmów z Włochami, praktycznie w przededniu wojny ponownie zwrócono się do strony francuskiej. W maju 1939 roku wysłano do Francji misję wojskową, której zadaniem był między innymi zakup sprzętu za pieniądze z francuskich kredytów. Francuzi gotowi byli zaoferować baterię czterech dział kal. 305mm[21]. Początkowo planowano posadowić je na platformach kolejowych, lecz ostatecznie wybrano wariant prowizorycznego posadowienia ich w dwóch wieżach. Wadą takiego rozwiązania było zupełne nieprzystosowanie oferowanych dział do takiego sposobu montażu- m.in. zastosowany w nich mechanizm podniesienia nie umożliwiał uzyskania wystarczającego zasięgu. Niewątpliwym plusem za to był minimalny czas realizacji tego rozwiązania, wynoszący od czterech do pięciu miesięcy. Pod względem ceny oferta ta wypadała równie korzystnie- była niemal trzy razy tańsza niż nowe działa proponowane przez Ansaldo. Armaty te po wybuchu wojny trafiły ostatecznie na fińską wyspę Kuivasaari- strona francuska nie zażądała za nie żadnego wynagrodzenia.

Ostatniej szansy na wzmocnienie obrony Helu szukano także w Wielkiej Brytanii. Tym razem nie szukano samych dział. Od Brytyjczyków bowiem planowano pozyskać całe, odpowiednio uzbrojone okręty, które planowano… zatopić niedaleko Helu i stworzyć z nich w ten sposób baterie artylerii najcięższej. Pomysł ten pojawił się 24 maja 1939 roku podczas rozmów polsko- angielskich. Proponowanymi przez kadm. Świrskiego okrętami były dwa monitory[22]. Pomimo powracania wielokrotnie do tego tematu, strona angielska nie była jednak skora do ich sprzedaży. Polskie przedstawicielsko dało radę jednak coś u Anglików zakupić- 24 działa przeciwlotnicze kalibru 76mm nie zdążyły już dotrzeć do kraju przed wybuchem wojny.

Brytyjski monitor HMS Marshal Soult. Okręt ten według planów miał wzmocnić obronę Helu.
Źródło:

Wspomniany wyżej sześcioletni program rozbudowy floty nie koncentrował się tylko na bateriach artylerii najcięższej. Dzięki zapewnionemu finansowaniu KMW 21  lipca 1937 podpisało ze szwedzkim Boforsem umowę na dostawę kolejnych czterech dział kalibru 152.4mm wz30. Cena wynosiła tym razem 4 405 000 złotych- niemal na pewno wliczono do niej oprócz wartości samych dział także koszta budowy schronów, zakupu osprzętu kierowania ogniem oraz amunicji. Produkcję tej ostatniej planowano uruchomić w kraju. KMW podpisało w dniu 27 stycznia 1938 z Wytwórnią Amunicji Nr 2 w Kraśniku umowę, na mocy której zakład ten miał wyprodukować do maja 1940 roku 2100 pocisków za sumę 1 663 940 złotych. Planowaną lokacją dla nowej baterii były tereny między baterią „grecką” a magazynami paliw. Niemal dokładnie tym samym miejscu w latach pięćdziesiątych stanęła 3 Bateria Artylerii Stałej. Działa te niestety nie zdążyły dotrzeć do kraju przed wybuchem wojny- po tym fakcie zarekwirowała je strona szwedzka i utworzyła z nich własną baterię nadbrzeżną.

Sześcioletni program rozbudowy floty zakładał dość poważną i głęboką modernizację dwóch niszczycieli typu Wicher (ORP Wicher oraz ORP Burza) wybudowanych w stoczniach francuskich. W wyniku modernizacji okręty miały między innymi otrzymać nową artylerię główną, zunifikowaną z okrętami typu Grom oraz nową sylwetkę komina (zamiast trzech, planowano zostawić tylko pierwszy komin od dziobu a pozostałe dwa połączyć w jeden). Osiem dotychczasowych, francuskich dział kalibru 130mm[23] planowano posadowić na Helu, jako kolejne dwie baterie artylerii nadbrzeżnej. Jedną z tych baterii planowano ustawić na zachód od magazynów paliw, od strony pełnego morza. Druga miała znaleźć się w okolicach baterii „duńskiej”. Można zakładać, że obie te baterie oraz opisana powyżej kolejna bateria kal. 152.4mm otrzymałyby stanowiska oparte na tych baterii cyplowej.

W latach 1936- 1942 planowano także dokonać rozbudowy obrony przeciwlotniczej RU Hel. Program rozbudowy floty zakładał zakup aż 9 dział przeciwlotniczych kalibru 105mm- warto podkreślić, że takie działa przeciwlotnicze na lądzie nadal były rzadkością. Z racji dobrych kontaktów i wyrobionej opinii dotyczącej produktów szwedzkiego Boforsa, wspomniane działa prawdopodobnie planowano zakupić właśnie w tej firmie[24]. Nie jest ponadto wykluczone, że zamiast dział tych na Półwyspie mogłyby stanąć francuskie działa przeciwlotnicze kaliber 90mm[25], których produkcję na rzecz Wojsk Lądowych planowano uruchomić w Starachowickich Zakładach Górniczo- Hutniczych.

We wspomniane wyżej armaty planowano przezbroić 23 baterię przeciwlotniczą- jej dotychczasowe armaty kal. 75mm miały trafić do dwóch pozostałych baterii 2 MDAPL. Kolejna bateria miała stanąć w okolicach baterii „duńskiej” a ostatnie trzy z nowych dział planowano usytuować w okolicach Juraty.

Orientacyjną lokalizację wszystkich wspomnianych w planie sześcioletnim obiektów przedstawia mapka na końcu artykułu.

Przeciwlotnicze działo 105mm firmy Bofors.
Źródło:

Obrona od strony lądu.

Za odpowiednie zabezpieczenie RU Hel od strony lądu zabrano się parę miesięcy po jego formalnym powstaniu. Z ramienia Sztabu Generalnego odpowiednimi pracami mającymi na celu określenie miejsca dogodnego do utworzenia pozycji obrony lądowej zajął się gen. bryg. Władysław Bortnowski. Jesienią 1936 roku po wnikliwych badaniach terenowych wskazał on rejon położony na zachód od Jastarni jako najdogodniejszy do utworzenia pasa fortyfikacji zamykającego dostęp do helskiej bazy od strony lądu. Niecały rok później KMW przyznało odpowiednią kwotę 1 800 000 złotych, którą miano spożytkować na budowę w okolicach Jastarni głównego ośrodka oporu. Początkowo pod wpływem uwag gen. Bortnowskiego inwestycja ta w planowanym sześcioletnim programie rozbudowy floty otrzymała bardzo wysoki priorytet, co umożliwiło jej wykonanie w latach 1937-1939. Ostatecznie fortyfikacje straciły swoje pierwszeństwo przed artylerią nadbrzeżną- plan budowy ośrodka oporu w Jastarni musiał niestety poczekać na swoją kolej do 1939 roku. Obcięto mu tez niestety finansowanie- z obiecanego 1 800 000 złotych początkowo pozostała ledwo 1/3 tej sumy.

Do tematu powrócono w gorączkowym okresie przygotowań przed nieuchronną wojną z faszystowskim sąsiadem. W marcu 1939 roku zapadła decyzja o rozpoczęciu budowy planowanego od paru lat zespołu fortyfikacji. Miesiąc później gotowy był już projekt samych schronów oraz plan ich rozmieszczenia w terenie. Do wykonania tych ostatniego walnie przyczynili się żołnierze morskiej kompanii strzelców, zajmujący posterunek w Jastarni. Projektem samych schronów zajmowali się mjr. Schmidt oraz jego zastępca mjr. Draguła. W wybranym przez gen. Bortnowskiego miejscu planowano budowę czterech żelbetonowych schronów, uzbrojonych w ciężkie karabiny maszynowe oraz dwie armaty przeciwpancerne kal. 37mm montowane w wieżach. Powstałym obiektom planowano nadać kryptonimy zaczynające się od litery „s”- „Sokół”, „Sabała”, „Sęp” oraz „Saratoga[26]”. Pracę przy realizacji tego zamierzenia rozpoczęto 15 maja 1939 roku siłami żołnierzy pod dowództwem mjr. Kapitaniaka oraz junaków z Junackiego Hufca Pracy z Cetniewa, których zakwaterowano w pobliżu miejsca robót[27]. Pod koniec lipca budowę odwiedził gen. Bortnowski. Prawdopodobnie podczas tej wizyty zatwierdził wzmocnienie obrony poprzez budowę kolejnej linii fortyfikacji, położonej około 300m za linią główną. W jej składzie miały znaleźć się kolejne cztery schrony, skromniej osłonięte oraz uzbrojone niż obiekty linii głównej. Niewątpliwie pomocna w realizacji tych zamierzeń okazała się kwota 6 000 000 złotych przyznana na mobilizacyjną rozbudowę fortyfikacji na Półwyspie. Samą budowę planowano ukończyć do 15 września 1939 roku. Tempo prac nie było jednak takie optymistyczne- do końca sierpnia nie udało się na miejsce dostarczyć zamówionych kopuł pancernych z armatami przeciwpancernymi. Ponadto brakowało materiałów budowlanych, co zatrzymało budowę trzech z czterech schronów drugiej linii. Przed wybuchem wojny zdążono przed główną linią obrony dobudować trzy tak zwane pozycje opóźniające, składające się z fortyfikacji ziemnych oraz zasieków i potykaczy. Pierwsza z tych pozycji powstała pięć kilometrów od nasady Półwyspu. Druga znalazła się na południowy wschód od Chałup. W razie potrzeby miała zostać obsadzona przez oddziały cofające z poprzedniej linii obrony. Trzecia z pozycji znajdywała się za Kuźnicą. Przed główną linią obrony w Jastarni z  pomocą cywili udało się także wybudować zaporę przeciwczołgową, złożoną z trzech rzędów wkopanych pod kątem w ziemię szyn kolejowych.

Ciężki schron Sabała- wygląd współczesny.
Źródło: Internet

Wsparcie artyleryjskie tym liniom oprócz własnych środków posiadanych przez obrońców zapewnić miały dwie naprędce zorganizowane baterie przeciwdesantowe o numerach 41 i 42. Każda z nich uzbrojona była w dwie armaty kal. 75mm na podstawach lądowych. Bateria 41 ulokowana była na zachód od Jastarni z polem ostrzału na Zatokę. Bateria 42 posadowiona została z kolei na wschód od miasta, z kierunkiem ostrzału na pełne morze.

Za lądową obronę Półwyspu odpowiadała początkowo wspomniana już kompania strzelców morskich, rozlokowana w Jastarni. Tkwiących na prowizorycznych posterunkach żołnierzy w połowie maja zluzowały oddziały batalionu wydzielonego z Brygady Korpusu Ochrony Pogranicza „Polesie” z miejscowości Sienkiewicze. Po przybyciu do Helu i powitaniu na dworcu kolejowym przez dowódcę RU Hel, kmdr Steyera batalion ten otrzymał nazwę „Hel”. Dwudziestego czwartego sierpnia dzięki mobilizacji alarmowej jego stan wynosił blisko 1200 ludzi. Siły te, podzielone na cztery kompanie rozlokowano wzdłuż Półwyspu.

W planie sześcioletnim zaplanowano ponadto umieszczenie za ośrodkiem oporu Jastarnia, tuż nad brzegiem morza kolejnego ciężkiego schronu, wyposażonego w cztery armaty kalibru 75mm z dobrym polem ostrzału na Zatokę. Obiekt ten miał pełnić zadania przeciwdesantowe.

1.1. Obiekty RU Hel wybudowane do końca sierpnia 1939 roku
Źródło: opracowanie własne na podstawie mapy z serwisu Geoportal

1.2. Rozmieszczenie obiektów zaplanowanych w sześcioletnim programie rozwoju floty.
Źródło: Opracowanie własne na podstawie mapy z serwisu Geoportal, artykułu z numeru 5/2010 czasopisma Militaria XX Wieku oraz informacji zaczerpniętych z forum dws.org.pl

Bibliografia:

·         J. Tuliszka, „Baterie nadbrzeżne w okresie II RP”, Przegląd Morski nr 6/2004,

·         J. Chorzępa, W. Nadolny,  „Goniąc króliczka, czyli jak nie uzbroić Helu w ciężkie działa”,
Militaria XX wieku 5/2010,

·         B. Perzyk, M. Dudek, J. Sadowski, „Rejon Umocniony Hel, Ośrodek Oporu Jastarnia”,
Zeszyty Helskie nr 2,

·         T. Bieniek, „Organizacja i realizacja fortyfikacyjnej rozbudowy Półwyspu Helskiego”,
Helska Bliza 20,21,22/2001,

·         T. Bieniek, „XXXI Bateria artylerii nadbrzeżnej im. Heliodora Laskowskiego”, Helska Bliza 4/2003

·         Z. Wojciechowski, „Obiekty militarne Półwyspu Helskiego w latach 1920-2006″, Zeszyty AMW 4/2010,

·         R. Bąkowski, W. Nadolny, „ Baterie Grecka i Duńska”, Helska Bliza 16,17/2003,

·         A. Buliński, „Włodzimierz Kajetan Szawernowski”, Helska Bliza 3/2009,

·         Wszelkie informacje dostępne na forum dws.org.pl.

Autor: Marcin Łuczak

[1] Dokładniejsza lokalizacja wszystkich wspomnianych w tekście  obiektów została przedstawiona na mapce 1.1 na końcu artykułu.

[2] Spotyka się też liczbę 11 obiektów

[3] W niektórych źródłach podawana jest wartość 1000mm. Przeczy temu jednak stan zabetonowych w nabrzeżu portowym oraz obiektach magazynowych torów, których rozstaw wynosi właśnie 600mm.

[4] Mazut w celu sprawnego tłoczenia rurami wymaga podgrzania. Ponadto użycie podgrzewaczy rozwiązywało problem zamarzania paliwa.

[5] Chodzi tu prawdopodobnie o osiem dalekonośnych włoskich armat kalibru 149mm o maksymalnej donośności ledwo 12 000m(!). Działa te w 1937 roku sprzedano do Hiszpanii.

[6] Przed tymi wydarzeniami ppłk dowodził 12 Pułkiem Artylerii Polowej.

[7] Niewiele niestety wiadomo na temat tych dział. Znana jest masa pocisku- 16 kg, prędkość wylotowa 703 m/s, fakt używania amunicji rozdzielnego ładowania oraz przybliżony zasięg, wynoszący około 10 000m. Szybkostrzelność maksymalna dochodziła zaś do 10 strzałów na minutę.

[8] Obszar ten powołano na mocy ustawy Rady Wojennej z dnia 25.10.1924. Rozwiązano go niecałe 4 lata później.

[9] Działa te wyprodukowano w 1908 roku w Sankt- Petersburskich Zakładach Obuchowskich. Armata ta przy użyciu ładunku miotającego o masie około 147kg wystrzeliwała 470kg  pociski burzące na maksymalną odległość 30 000m. Masa lufy z zamkiem to niemal 50 ton.

[10] Masa pocisku- 56kg, prędkość wylotowa około 760m/s, donośność maksymalna 24 000m. W przypadku zastosowania tej armaty jako artylerii nadbrzeżnej warty podkreślenia jest fakt możliwości prowadzenia ognia dookólnego. Konkurencja, brana pod uwagę przy zakupach armat dalekosiężnych dla Wojska Polskiego z firm Schneider, Bofors oraz Vickers takiej możliwości nie oferowała.

[11] Dokładniejsze omówienie obiektów wchodzących w skład zarówno tej, jak i innych wybranych baterii oraz fortyfikacji zostanie dokonane w osobnych artykułach.

[12] Działa te zaprojektowano w roku 1930. Maksymalny zasięg przy strzelaniu pociskiem APCBC (przeciwpancerny z czepcem ochronnym i balistycznym) o masie 46,9kg wynosił 22 400m. Przy użyciu pocisku odłamkowo-burzącego o masie  46kg wzrastał on do 26 500m. Maksymalna szybkostrzelność to 6 strzałów na minutę. Działa te ładowano amunicją rozdzielną, a ładunek miotający znajdywał się w łusce. Lufa wraz z zamkiem ważyły 9 600kg.

[13] Dywizjon ten wbrew nazwie początkowo przyporządkowany był do Wojsk Lądowych- w skład Marynarki Wojennej został wcielony dopiero w roku 1938.

[14] Były to działa produkcji firmy Schneider, tej samej która dostarczyła uzbrojenie dla baterii „greckiej” i „duńskiej”. Miotały one pociski o masie około 6kg na odległość 14 100m. Maksymalny pułap przy strzelaniu przeciwlotniczym i kącie podniesienia 90 stopni wynosił około 8 000m. Szybkostrzelność wahała się w zależności od montażu działa i wynosiła od 8 do 15 strzałów na minutę.

[15] Za wyjątkiem położonej w niedogodnym terenie 23 baterii.

[16] Działa takie trafiły między innymi na fińskie pancerniki obrony wybrzeża klasy Väinämöinen. Zasięg maksymalny osiągany przy strzelaniu pociskiem przeciwpancernym o masie 225kg wynosił 30 300m. Maksymalna szybkostrzelność to 3 strzały na minutę. Lufa z zamkiem ważyły łącznie 37 300kg.

[17] Plan ten obejmował lata 1936- 1942. Warto podkreślić, że w założeniach jemu towarzyszących po raz  pierwszy jasno sprecyzowano wymagania stawiane artylerii najcięższej. I tak działa te powinny charakteryzować się kalibrem w przedziale między 305 a 320mm co miało zagwarantować im zasięg do 40 000m (wartość nieco przeszacowana, gdyż ówczesnym standardem były raczej okolice 30 000m). Montowane miały być pojedynczo w opancerzonych wieżach o odporności na trafienia pojedynczymi pociskami kal. 305mm oraz trafienia bombami lotniczymi wagomiaru 1000kg. Opisano także system kierowania ogniem- tożsamy z systemem stosowanym w baterii cyplowej. Plan zakładał także dobudowanie na Półwyspie paru innych baterii artylerii- zarówno nadbrzeżnej jak i przeciwlotniczej- o czym dalej. Ponadto w ramach ciekawostki warto wspomnieć o planach zakupu piętnastu myśliwskich wodnosamolotów i utworzenia z nich eskadry do osłony bazy w Helu.

[18] Działa te były w stanie strzelać pociskami przeciwpancernymi o masie 302kg na odległość 35 000m.

[19] We włoskiej marynarce wojennej dominowały dwa typy dział tego kalibru- Vickers Mk. G oraz Elswick Pattern T. Miotały one pociski przeciwpancerne o wadze 450kg na odległość 24km. Działa te w ze względu na stopień zużycia zdejmowano z modernizowanych włoskich okrętów i przekazywano do jednej z dwóch firm- Ansaldo lub OTO- gdzie lufę wraz z zamkiem przekalibrowywano do kalibru 320mm. Po takiej modernizacji donośność wzrastała do 28 600m.zodernizacji zasię wzrastał  z zamkiem przekalibrowywano do kalibru 320mm. ów i przekazywano do jednej z dówch owania

[20] Firma OTO przedstawiła dwie wersje takich dział, różniące się długością lufy. Wersja 44-kalibrowa miała osiągać prędkość początkową pocisku rzędu 860 m/s. Druga wersja miała lufę długości 52 kalibrów i szacowaną prędkość początkową wynoszącą 900 m/s. Nieznane są niestety szacowane wartości zasięgu maksymalnego. Oba działa miały strzelać tą samą amunicją, a prędkość wylotowa podana jest w odniesieniu do pocisku o masie 525 kg.

[21] Francuzi posiadali w swoich składach dwa typy dział o tym samym kalibrze- ex- rosyjskie oraz ex- austro węgierskie. Na Półwysep prawdopodobnie planowano wysłać armaty pochodzenia rosyjskiego, zdjęte z pancernika Generał Alieksiejew. Co ciekawe, działa były tego samego typu co oferowane przez Estończyków.

[22] Klasa ciężko uzbrojonych oraz opancerzonych okrętów artyleryjskich o niewielkim zanurzeniu, przeznaczona do działań przybrzeżnych. Brytyjska Królewska marynarka Wojenna posiadała w tym czasie  4 okręty tej klasy. Trzy  z nich nadal były uzbrojone w potężne armaty kalibru 381mm, które bez problemowo osiągały wymagany w planie sześcioletnim zasięg.

[23] Działa te wyprodukowano w francuskiej firmie Schneider, Zaprojektowano je w 1924 roku. Maksymalny zasięg dla pocisku odłamkowego o masie 34.85kg wynosił 18 700m. Szybkostrzelność dochodziła do 6 strzałów na minutę. Masa lufy wraz z zamkiem to 3 750kg.

[24] Bofors produkował dwie wersje takich dział- na podstawie morskiej oraz lądowej. Te pierwsze trafiły na pokład fińskich pancerników obrony wybrzeża klasy Väinämöinen. Działa lądowe zostały zakupione przez holendrów i zostały wysłane do ich azjatyckich terytoriów. Obie wersje tego działa miały taki sam pułap maksymalny przy strzelaniu do celów powietrznych, wynoszący 12 000m przy kącie podniesienia 85o. Różniła je za to szybkostrzelność- dzięki użyciu hydropneumatycznego dosyłacza działa morskie osiągały do 15 strzałów na minutę. Działa lądowe strzelały o 3 strzały na minutę wolniej.

[25] Działo to skonstruowano pod koniec 1932 roku. Maksymalny pułap zwalczanego celu powietrznego dla kąta podniesienia 80o wynosił 11 600m. Szybkostrzelność niestety jest nie znana, lecz można oceniać ją w okolicach 15-20 strzałów na minutę. Masa całej armaty w położeniu bojowym wynosiła 5730kg.

[26] Spotykana nazwa „Saragossa” jest najprawdopodobniej wynikiem przeinaczenia poprawnej nazwy.

[27] A dokładniej w położonym na zachód od Jastarni Ośrodku Towarzystwa Obozów i Wczasów w Legionowie Morskim. W tym samym miejscu rozlokowało się zajmujące się nadzorem budowy Kierownictwo Robót nr 8.


Opublikowano

w

przez

Tagi:

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *